Login Form



Marek Zaręba

Najtrudniej było się zdecydować

Marek Zaręba opowiadając o życiu mówi: „Podstawą jest to, by chcieć. Trzeba mieć chęci i optymizm. Nie tracić nadziei i dążyć do celu. Jako dzieciak człowiek się uczył, bo musiał. Teraz uczę się na luzie. Bo chcę, a nie muszę.”

Przyznam, że z myślą, by coś zrobić, dość długo żyłem. Szkołę zawodową dla niewidomych w Bydgoszczy ukończyłem w 1991 roku, ale po niej niewiele można zrobić, ma się mało możliwości podjęcia pracy zarobkowej. Zawsze mi się marzył zawód masażysty. Próbowałem swoich sił już wcześniej. Jeszcze na początku lat 90. zdawałem do liceum masażu w Ośrodku Rehabilitacji i Szkolenia w Bydgoszczy. Egzamin  teoretyczny zdałem, praktyczny jednak wypadł mi gorzej. Ale myślę sobie: „Tak musiało być, gdybym wtedy rozpoczął tu naukę, nie ukończyłbym Studium Organistowskiego”. Nauka w studium trwała dwa lata, ukończyłem ją w roku 1995. Pracy w zawodzie organisty szukałam długo. Spotykałem się z obawami, czy sobię poradzę. Poza tym w wielu parafiach byli już zatrudnieni organiści, nie poszukiwano nowych. Można powiedzieć, że pracę znalazłem przypadkiem. W miejscowości, gdzie zamieszkałem z rodziną, w zastępstwie zagrałem na dwóch pogrzebach. Po pół roku, proboszcz zadzwonił z propozycją objęcia stanowiska organisty w naszym kościele. Od 2000 roku pracuję tam do dziś.

Od dawna zdecydowany byłem na kontynuowanie nauki, ale wciąż brakowało mi mobilizacji, by pójść, złożyć papiery. Niektórzy mówili, widząc  tylko minusy: „A po co Ci to teraz? A co z dojazdami?” Ostatecznie zmobilizowało mnie wakacyjne  spotkanie z kolegą, który ukończył wieczorowe liceum i już studiował. Powiedział: „ nie ma co się zastanawiać tylko robić swoje.”

Stosunkowo niedawno uzupełniłem wyksztacenie. W 2009 r. W Żninie ukończyłem liceum wieczorowe dla dorosłych, z tą myślą, że potem pójdę do szkoły masażu.

Gdy odebrałem świadectwo ukończenia szkoły średniej, zabrałem się do wyszukiwania ofert szkół. Najpierw szukałem adresów w Bydgoszczy, potem w Gnieźnie. Dzwoniąc do szkół, informowałem dyrekcję, że jestem osobą niewidomą. Wciąż otrzymywałem odpowiedzi negatywne. Argumentowano, że szkoła jest nieprzystosowana, że nie ma warunków, nie mają przeszkolonej kadry. Wreszcie znalazłem prywatną szkołę w Toruniu - Centrum Edukacji Dorosłych , Studium Medyczne. Ku memu zdziwieniu Pani Dyrektor kazała przyjechać i złożyć papiery. Obawy jakie miała, dotyczyły przemieszczania się w szkole, po schodach, i dojazdu do szkoły. O to wszystko po prostu zapytała.

Studium zaczęło 26 osób, teraz jest na trzynaścioro. Jedni zrezygnowali, inni odpadli. Zajęcia nagrywam na dyktafonie cyfrowym. Ze zgodą na nagrania nie było żadnych problemów. Nauczycieli uprzedziła o tym dyrekcja szkoły. Sprawdziany, testy zaliczam ustnie. Na zajęciach praktycznych, wykładowczyni masażu, Pani Anna Rutyna, pokazuje mi indywidualnie wszystkie chwyty. Dzięki temu, wszystko dokładnie mogę zobaczyć, przećwiczyć i skorygować. Sam opis by nie wystarczył. Zresztą ten przedmiot jest moim ulubionym. Przyznam, że o dodatkowe materiały nie musiałem się starać. Na wykładach omawiano wszystko dokładnie. Podręczniki były podane, ale wszystko było dokładnie wyjaśnione. Kadra, część materiałów udostepniała w postaci ksero, ale ze względu na mnie, omawiała go. Efekt taki, jakby lektor przeczytał mi kserówki.

Zajęcia w szkole odbywają się  3 razy w tygodniu. Od 2 roku, jeden dzien przeznaczony jest na praktyki w szpitalach. Nadal są też zajęcia praktyczne w szkole. Naukę ukończę w czerwcu. Zdaję wtedy egzamin państwowy. Mam nadzieję uzyskać tytuł „technik masażysta”.

W pierwszym roku miałem komfortową sytuację. Znalazłem pokój do wynajęcia w Specjalnym Ośrodku Szkolno –Wychowawczym przy ulicy Żwirki i Wigury. Niewykorzystane pomieszczenia w internacie wynajmowano studentom. Miałem też  na miejscu całodzienne wyżywienie. Od tego roku wynajmuję prywatną kwaterę i żywię się sam.

Dofinansowanie z PRON, z programu „Student”, pozwala mi nie tylko opłacać materiały szkoleniowe, ale także noclegi i wyżywienie.

Gdy już wiedziałem, że będę się uczył w Toruniu, zgłosiłem się do okręgu PZN z zapytaniem o możliwośc przeszkolenia z zakresu orientacji przestrzennej. Dzięki temu otrzymałem kilkanaście godzin lekcji. Poznałem najważniejszcze dla mnie trasy w Toruniu: z dworca na kwaterę, z mieszkania do szkoły i odwrotnie. To było bardzo cenne wsparcie. (Okręg stara się w miarę możliwości zapewnić podobne wsparcie osobom potrzebującym. Przyp. Red.). W szkole mogę liczyć na kolegów. Czasem proponowali pomoc w dotarciu do rożnych miejsc. Z biegiem czasu poznałem kolejne trasy i miejsca. Tak więc twierdzenie że nie poradzę sobie, bo nie znam miasta i tego miejsca, jest tylko pozorną przeszkodą.

Ta nauka jest też świetną rehabilitacją. Człowiek nabiera poewności siebie. Tak na prawdę sam nauczyłem się chodzić właśnie, gdy rozpocząłem naukę. Torunia nie znałem wcześniej wcale. Teraz mógłbym już po nim kogoś oprowadzić. Wiem, że poruszając się, nigdy nie jestem sam. Mogę zapytać mijane osoby o to, gdzie jestem. To daje poczucie spokoju, pewności, że dotrę tam, gdzie chcę.

W najbliższym czasie zacznę się rozglądać za pracą. Jestem dobrej myśli. Liczę się z tym, że praca będzie się wiązać z dojazdami, może nawet z przesiadkami.

Myślę,że niekiedy sami stwarzamy sobie  problemy, których w rzeczywistości nie ma. Człowiek sam się dołuje i zamyka w czterech ścianach. Trudno się wtedy zmobilizować, by wyjść do ludzi, by coś robić.



Z życia wzięte.

Jak zwykle w piątek wracam do domu rano. Przesiadkę mam  w Bydgoszczy. Kupiłem bilet w kasie i przeszedłem na stanowisko, z którego do mojej miejscowości odjeżdża autobus o 8.20. Jakoś tak się stało, że autobus się spóźniał. Informacji o tym nie było żadnej. Czekałem więc cierpliwie. O 9.00 podjechał więc autobus. Wsiadłem i pojechałem zadowolony, że to już koniec czekania. Ponieważ miałem bilet, kierowcy o nic nie pytałem. Zbliżamy się do miasta, pytam więc by się upewnić, gdzie jesteśmy. A tu uzyskuję informację, że to Toruń. Na dworcu dowiedziałem się że za 10 minut odjeżdża autobus do Bydgoszczy. Wróciłem ponownie do Bydgoszczy i już bez dalszych przeszkód wróciłem do domu.

O swoim życiu opowiadał Marek Zaręba.

Wysłuchała i opracowała Renata Olszewska

 

Platforma e-learning





Projekt i wykonanie: POLLYART Projektowanie stron Toruń